aktualnosci

Wiedzą wszyscy, oddają – nie wszyscy. Co nam mówi najnowszy raport o kaucji?

24 czerwca 2026 · 6 min czytania

System kaucyjny znają w Polsce niemal wszyscy – 99,6 proc. respondentów słyszało o nim w badaniu PBS. Problem w tym, że wiedza i działanie to dwie różne rzeczy. Tylko 62 proc. Polaków skorzystało z systemu choć raz. Raport opublikowany przez operatora KSK Zwrotka po siedmiu miesiącach działania systemu to dobra wiadomość i wyraźny sygnał jednocześnie – zależnie od tego, jak na niego patrzeć. My patrzymy konkretnie.

Wiedzą wszyscy, oddają – nie wszyscy. Co nam mówi najnowszy raport o kaucji?

99 proc. wie. 62 proc. zrobiło cokolwiek

Badanie przeprowadziła Agencja Badawcza PBS na próbie 1062 osób. Wyniki są jednoznaczne: system kaucyjny osiągnął niemal stuprocentową rozpoznawalność. To rzadkość przy jakiejkolwiek zmianie regulacyjnej – zwykle potrzeba lat, żeby nowe prawo tak mocno weszło do świadomości. Tu wystarczyło kilka miesięcy i kilkadziesiąt milionów butelek z naklejką ze strzałką.

Ale samą wiedzą butelki nie wracają do recyklingu. Z systemu skorzystało 62 proc. badanych. Kolejne 18,8 proc. deklaruje, że planuje zacząć. Razem – teoretycznie – ponad 80 proc. Polaków jest w zasięgu systemu. Ale między "planuję" a "oddaję" jest ogromna przepaść. I to właśnie w tej przepaści mieszka sedno całego wyzwania.

Sześciu na dziesięciu wybiera napój bez kaucji

To jest liczba, przy której warto się zatrzymać. Sześciu na dziesięciu ankietowanych przyznaje wprost: regularnie wybiera produkty bez kaucji. Strategia prosta – jeśli na półce stoi woda w butelce z kaucją i bez, część klientów sięga po tę, za którą przy kasie zapłaci mniej. Że potem traci 50 groszy lub złotówkę? Nieważne. Ważne, że teraz jest taniej.

To racjonalne w krótkim horyzoncie, ale kosztowne w dłuższym – i nie tylko dla portfela. Porzucona butelka to surowiec, który nie trafia z powrotem do obiegu. I to właśnie jest jedno z największych wyzwań systemu kaucyjnego – nie tyle infrastruktura, ile psychologia zakupów.

Z drugiej strony – 47,6 proc. respondentów regularnie sprawdza oznaczenia kaucji przy zakupie. To nie jest ignorancja. To świadomy wybór. Konsument rozumie system, ale jeszcze go nie oswoił jako część codziennej rutyny.

Gdzie punkt zwrotu – tam sklep. Handel to rozumie

Jest jeden wynik w raporcie, który powinien przykuć uwagę sieci handlowych: 60,1 proc. Polaków deklaruje, że obecność punktu zwrotu ma wpływ na wybór sklepu. To oznacza, że kaucja już dziś jest czynnikiem konkurencyjnym. Sklep z dobrze działającym butelkomatem przyciąga klientów. Sklep bez – część z nich odpycha.

Co więcej, 84,7 proc. respondentów łączy oddawanie opakowań z robieniem zakupów. Nikt nie jedzie specjalnie po kaucję – oddaje przy okazji. To naturalny, wygodny model i dobrze zaprojektowany: recykling wbudowany w codzienny rytuał zakupowy, bez dodatkowego wysiłku.

Nie bez powodu do systemu weszła Żabka, choć ustawa tego od niej nie wymagała. Mały sklep, ale zarząd rozumiał: punkt zwrotu to też powód, żeby klient zajrzał. Automat wygrywa z człowiekiem. I nie ma w tym nic dziwnego

81,3 proc. użytkowników wskazuje automat kaucyjny jako najwygodniejszą formę zwrotu. Ręczny zwrot przez personel sklepu wybiera tylko 12,2 proc. Różnica jest kolosalna i trudna do zignorowania.

To nie jest kaprys. To sygnał, co musi się rozwinąć, żeby system naprawdę przyspieszył. Automaty zbierają cztery razy więcej opakowań niż punkty obsługiwane ręcznie. Są szybsze, mniej krępujące, nie wymagają tłumaczenia się w kolejce ani czekania, aż kasjerka znajdzie chwilę.

64,8 proc. badanych ocenia łatwość odzyskania kaucji pozytywnie – ale już tylko 48,5 proc. jest zadowolonych z dostępności punktów zwrotu. Tu jest luka. Nie w rozpoznawalności, nie w przepisach – w liczbie butelkomatów i godzinach ich działania. To jest pole do natychmiastowej poprawy.

35 proc. wystawia ocenę negatywną – i to nie jest powód do paniki

Aż 35 proc. respondentów wystawia systemowi ocenę negatywną. Pozytywnych ocen jest nieco mniej – 33,9 proc. To statystyczny remis, który w mediach można opisać jako klęskę. Ale warto zobaczyć to inaczej.

System kaucyjny ruszył w październiku 2025 r. Siedem miesięcy to za mało, żeby oceniać dojrzały system zbiórki. W Niemczech budowanie sprawnej sieci zwrotów zajęło kilka lat. W Norwegii podobnie – dziś te systemy uchodzą za wzorcowe, ale na początku też były kolejki, awarie i głosy oburzenia.

W marcu 2026 r. ponad 61 proc. napojów bezalkoholowych sprzedawano już z kaucją – przy napojach gazowanych trzy na cztery butelki miały kaucyjne oznaczenie. To dynamika, która mówi sama za siebie. System rośnie. Niezadowolenie bierze się głównie z niedogodności: kolejki, zepsute automaty, punkty czynne nie wtedy, kiedy trzeba. To problemy infrastrukturalne, które da się rozwiązać – i muszą zostać rozwiązane.

Co się naprawdę zmienia

Za wszystkimi cyferkami kryje się coś ważniejszego niż procenty: zmiana nawyków. 63,5 proc. badanych deklaruje, że rzadziej wyrzuca opakowania do zwykłych koszy na śmieci. 77,5 proc. rozumie, że celem systemu jest ograniczenie odpadów i zwiększenie recyklingu.

To jest fundament. Systemy kaucyjne na świecie nie są cudownym lekiem – są narzędziem zmiany zachowań. I ta zmiana już następuje. Powoli, z oporami, z głosami krytycznymi w mediach i przy kasie – ale następuje.

Raport Zwrotki to nie jest reklama udanego projektu. To zdjęcie systemu w połowie drogi. I jeśli patrzeć na nie uczciwie – widać zarys czegoś, co może zadziałać. Pod jednym warunkiem: że infrastruktura nadąży za świadomością.

Złotówka w kieszeni zamiast w śmietniku to niezły argument. Wystarczy, żeby automat był tam, gdzie potrzeba – i żeby działał, kiedy się przy nim staje.