Małpki do butelkomatów? Rząd mówi „tak”, eksperci – „poczekajcie”
Codziennie Polacy opróżniają od 1,3 do nawet 3 milionów małych szklanych buteleczek z alkoholem. Lądują w krzakach, na chodnikach, pod ławkami w parku. Rząd chce to zmienić – ministra klimatu ogłosiła, że „małpki” trafią do systemu kaucyjnego. Brzmi świetnie. Ale eksperci mówią wprost: system kaucyjny nie jest na to gotowy. I mają mocne argumenty.
Wyobraź sobie: codziennie w całej Polsce sprzedaje się od 1,3 do 3 milionów małych butelek z alkoholem, czyli popularnych „małpek”. To te 100- i 200-mililitrowe szklane buteleczki wódki, whisky czy nalewki, które można kupić w każdym sklepie za rogiem. Spożyte – często lądują tam, gdzie jest najbliżej: w krzewie, na krawężniku, przy śmietniku. Albo po prostu rzucone przez okno samochodu.
Problem jest realny i widoczny gołym okiem. Małpki to jedne z najczęściej znajdowanych odpadów w przestrzeni publicznej w Polsce. Każde miasto, każde osiedle, każdy park zna ten widok. I właśnie dlatego pomysł objęcia ich systemem kaucyjnym brzmi jak oczywiste rozwiązanie.
Pytanie tylko – czy oczywiste znaczy proste?
Ministra powiedziała „tak”. Ale kiedy – jeszcze nie wiadomo
Na początku roku ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała, że decyzja jest przesądzona. W maju powtórzyła to w radiu:
„Osobiście jestem zwolenniczką rozszerzenia systemu o jednorazowe szkło, zwłaszcza te małe opakowania, które zaśmiecają nam przestrzeń publiczną.”
– Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska
Dodała jednak, że producenci i operatorzy systemu muszą mieć czas na przygotowanie. Konkretny termin wdrożenia poznamy najwcześniej po wakacjach. Projekt nowelizacji ma trafić do rządu we wrześniu 2026 roku. Sama zmiana – jeśli wejdzie w życie – nastąpi z „planowanym opóżnieniem”.
Na papierze wygląda to elegancko. W rzeczywistości eksperci mają poważne wątpliwości.
Szkło to zupełnie inny świat niż plastik i puszki
System kaucyjny, który działa od 1 października 2025 roku, obsługuje trzy typy opakowań: butelki plastikowe PET do 3 litrów, metalowe puszki do 1 litra i szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra. W tym ostatnim przypadku chodzi głównie o opakowania zwrotne od browarów – butelki, które od lat wracają do producenta i są ponownie napełniane.
Małpki to zupełnie inna bajka. Są jednorazowe, szklane i – co ważne – wymagają osobnej logistyki. Anna Sapota, ekspertka ds. gospodarki odpadami, tłumaczy dlaczego:
„Szkło wymaga innego działania niż plastik i metal. Ono, ze względów bezpieczeństwa systemu kaucyjnego, musi być stłuczone – tłuczenie w maszynie jest wymagane, żeby nie można było ponownie zeskanować tej samej butelki. W związku z tym będziemy musieli działać ze stłuczonym szkłem i to na pewno wymaga innej logistyki.”
– Anna Sapota, ekspertka ds. gospodarki odpadów
Tłuczenie w automacie oznacza jedno: każdy butelkomat obsługujący małpki musi mieć specjalne urządzenie do kruszenia szkła – tzw. crusher. Większość obecnych automatów go nie ma. A dostawienie modułu nie wszędzie jest możliwe.
Do tego dochodzi kwestia zbiórki ręcznej – w małych sklepach, które nie mają automatu. Tam tłuczenie nie wchodzi w grę. Stłuczone szkło musi odbierać operator systemu. A to oznacza kolejną trasę logistyczną, oddzielną od plastiku i metalu.
Sklep za rogiem mówi: nie róbcie z nas śmiecia
Piotr Okurowski, prezes operatora systemu kaucyjnego Kaucja.pl, nie ma wątpliwości, co oznacza dodanie szkła do systemu:
„Włączenie szkła oznacza konieczność budowy równoległego, bardziej wymagającego systemu logistycznego, z osobnymi przestrzeniami do przechowywania, innym transportem i dodatkowymi procedurami. Wdrożenie szkła jednorazowego wymagać będzie zbudowania całkowicie odrębnego łańcucha logistycznego, funkcjonującego równoległe z obecnymi systemami komunalnej zbiórki w zielonym worku.”
– Piotr Okurowski, prezes Kaucja.pl
Nie mniej sceptyczna jest Polska Izba Handlu, reprezentująca ok. 30 tysięcy sklepów i hurtowni. W jej ocenie rozszerzenie systemu o jednorazowe szkło byłoby przedwczesne. Izba wskazuje, że ewentualne zmiany powinny nastąpić dopiero po 2–3 latach od ustabilizowania obecnego systemu. Powód? Koszty. Małe osiedlowe sklepy, które przyjmują puste opakowania ręcznie, nie mają ani miejsca, ani środków, ani zaplecza sanitarnego, by składować setki kleistych buteleczek po alkoholu.
Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, używa prostego argumentu:
„Musimy najpierw to wszystko doprowadzić do porządku, tak żeby konsumenci mogli łatwo, przyjemnie, szybko i tanio oddawać opakowania, najlepiej tuż za rogiem. To nie jest czas na wprowadzanie nowej frakcji, czyli opakowań szklanych.”
– Andrzej Gantner, dyrektor generalny PFPŻ
Jego zdaniem rozwinęcie i ustabilizowanie obecnego systemu – dla plastiku i puszek – zajmie jeszcze mniej więcej dwa lata. Dopiero potem można myśleć o rozszerzeniu.
Miliard butelek zwróconych. System dopiero nabiera prędkości
Żeby zrozumieć, dlaczego eksperci proszą o cierpliwość, warto spojrzeć na liczby. Od uruchomienia systemu kaucyjnego w Polsce do dziś zebrano ponad miliard opakowań – 650 milionów butelek i 350 milionów puszek. Brzmi imponująco, ale system nadal dojrzewa: 81 procent wszystkich zwrotów trafia przez automaty, reszta przez punkty ręczne. Tygodniowo zbieranych jest ok. 100 milionów opakowań.
To dobry wynik. Ale to wciąż wynik osiągany przy stosunkowo prostych opakowaniach – plastiku i aluminium. Dodanie wymagającego, kruchego, ciężkiego szkła jednorazowego to zmiana o zupełnie innej skali trudności. Anna Sapota podsumowuje to bez ogródek:
„System kaucyjny dzisiaj dopiero dojrzewa i jeszcze pracujemy nad jego efektywnością operacyjną. Włączanie szkła zbyt szybko wydaje się ryzykowne.”
– Anna Sapota, ekspertka ds. gospodarki odpadów
Co to oznacza dla ciebie?
Jeśli masz nadzieję, że za rok będziesz mógł wrzucić małpkę do kaucjomatu przy Biedronce i odzyskać złotówkę – nie bądź tego zbyt pewny. Projekt nowelizacji pojawi się najwcześniej jesienią 2026 roku, a samo wdrożenie zmian zajmie kolejne miesiące, a może i lata.
Z perspektywy zwykłego konsumenta sprawa jest prosta: kaucja na małpki to dobry pomysł. Mniej butelek na chodnikach, więcej szkła do recyklingu, realne pieniądze do odzyskania. Pytanie nie brzmi „czy”, ale „kiedy i jak” – i właśnie tutaj rząd musi jeszcze odrobić pracę domową razem z branżą. Bo jednorazowe szkło nie jest jak plastikowa butelka po wodzie. I lepiej zrobić to raz, dobrze – niż szybko, żeby potem latami naprawiać.
